16 kwietnia, 2012

Pisanki

W Wielką Sobotę rano robiliśmy tradycyjną metodą pisanki. Robiliśmy je sposobem mojej śp. Babci Luci.

Specjalnie przygotowanym pisakiem zrobionym z patyczka i metalowej maleńkiej rureczki (patyczek a na nim metalowy aglet - wersja oryginalna), która była maczana w wosku, po czym pisaliśmy po skorupce różne wzorki.

Wosk musi być dobrze rozgrzany, płynny. Jedną z ciekawostek jest informacja, że najlepszy do tego jest WOSK PSZCZELI, którego my niestety w tym roku nie mieliśmy (ale za rok już będę przygotowana :)!).

Weronika i Wojtek głównie zajmowali się tą czynnością, Tomek uznał, że "nie i koniec". No, ja też zrobiłam maleńką próbkę umiejętności.

Zapału było wiele, efekt końcowy był nieco inny niż oczekiwaliśmy, ale nie poddajemy się. Praktyka czyni mistrza, więc za rok kolejna próba.


Pisanki barwione był farbką powstałą z wygotowanych obierek cebulowych (były zbierane przez ponad pół roku).



Kolor docelowy to od pomarańczowego przez rudy, aż do brązu - w zależności od długości "namaczania" pisanek. Najciemniejsze wychodzą, gdy są gotowane w obierkach. Bo można jajka ugotować wcześniej i potem tylko chwilę je pomoczyć w barwniku.

Jak na złość, nie mamy porządnego zdjęcia pisanek po kolorowaniu. Jedynie koszyczek "święconka" ma maleńką próbkę tego co między innymi nam wyszło.


Taki nieco spóźniony akcent Wielkanocny.:)



13 kwietnia, 2012

Życie to nie bajka

Wczoraj, gdy rozwieszałam pranie Wojtek powiedział do mnie:

- Wiesz mama, ja sobie uświadomiłem, że życie to nie bajka.

Powaga z jaką to mówił lekko mnie rozbawiła, ale nie dałam po sobie niczego poznać, tylko zapytałam co ma na myśli. Na co mój syn stwierdził, że on do tej pory myślał, że jego życie jest jak BAJKA, ale niedawno zorientował się, że tak nie jest. I jest mu teraz gorzej z tą myślą żyć (!), bo w bajce to więcej można, a w normalnym życiu to już tak wesoło nie jest. Jest o wiele trudniej i smutniej...
Gorzka refleksja, aż mi serducho ścisnęło - to dopiero 6 latek.
Pocieszyłam go, że to, jakie nasze życie jest i będzie, w dużej mierze zależy od nas i do tego jak będziemy postępować, ale owszem, nie wszystko będzie można robić tak jak w bajce.

Po chwili dodał, że jednego to jest pewien, mianowicie, że nawet jak dorośnie, to z Kubą będą mieli doskonały kontakt, bo Kuba to jest jego przyjaciel, a nie zwykły kolega.

Zastanawiam się skąd go wczoraj wzięło na takie refleksje. Wydarzyło się to po powrocie z przedszkola, dlatego podejrzewam, że musiała się odbyć jakaś rozmowa z innymi dziećmi na zbliżony temat.