wtorek, 22 października 2013

Gentleman - You Remember

Dzisiaj gra w mojej głowie... :)

 
 Gentleman - You Remember
When we used to write letters
and we never used to send text messages
you remember

When there was no facebook no youtube
never invalid the colleges
you remember

that technology’s a good thing
but many misuse it
and creak pies damages

the future is so great
but we can’t forget the past

I’m passionate about this memory I got this feeling
question to the letters and me ask dem what dem deathin’
see sah that the world need a spiritual headin’
what the youths that we leavin’
cyberspace take dem mind only that dem a believein’
the elders get bitter dem stop from teachin’
mites from the youths then how you ago reach him
tell me how you ago reach him

we remembering the past if there was in past
just remember seh there wouldn’t see no future
so I say said it with all costs on your behalf
just like how Christ death the youths ya
that’s just a moment in time to mesmerize your mind
you better at knowledge the truth ya
if your asperthe is crime you keep bring mankind
then your own weapon will shoot

Seh the good things in the past
no everything change everybody move fast
And youth see dem like dem all dem lost
Everybody wanna be a rebel we don’t a case

When we good have sound and the road
that sound everybody good a road rebel bouts
No detentions so high like it one touch the sky
dem a plan no fi try get you own

Many risk misuse (deleted)
The cases (deleted)
dem fi no life …

Any children used to listen to the teach
now the children dem a gwan dem have the teacher out the class
The missue it keep up good morning
no dem even questions to ask
but you climbing the youth got you now no the truth
these no one to well dem stick to the pasthy 

Polecam spojrzeć gdzieś na polskie tłumaczenie.:) 

wtorek, 8 października 2013

Ślubowanie

I po ślubowaniu. Teraz Wojtuś jest już 100% uczniem.;-) Zadowolony z tego bardzo.

Cała ceremonia przebiegła bardzo sprawnie, okraszona pewną dozą humoru w wykonaniu Pana Dyrektora.:-)


Był też krótki występ pierwszaków po ślubowaniu. Wesoła piosenka o literkach i inscenizacja ze Smerfami wkraczającymi w świat nauki uświetniły uroczystość.

Nasza dziatwa, która była na ślubowaniu (wszyscy oprócz Tomeczka, ten był w przedszkolu), spisała się doskonale. Wercia miała lekcje później, więc udało się jej uczestniczyć w uroczystości. Tak oto uczestniczyli chłopcy w całym zdarzeniu, Franek...
...i Marcinek.:)

 Nie mogłam się powstrzymać.;-) Tutaj jeszcze nasz Pierwszak na rozpoczęciu roku szkolnego...

... i w ławce szkolnej.



Tyle króciutko i na szybko.

czwartek, 3 października 2013

Już październik, a ja milczę...

A milczę najzwyczajniej dlatego, że nie mam siły i czasu usiąść do pisania. Pisać jest o czym.
Wercia i Wojtek w szkole, czwarta i pierwsza klasa, więc trzeba doglądać - szczególnie pierwszoklasistę, bo potrafi tworzyć. Piękne rzeczy.;)
Tomek do przedszkola i codziennie rano marudzenie, bo nie ma siły wstawać, choć samo przedszkole lubi.
Marcinek ma tydzień przygód. Niekoniecznie przyjemnych. W poniedziałek musieliśmy na pogotowie i do dentysty jechać, bo potknął się schodząc po schodach i uderzył buzią w szczebel metalowy od barierki schodów. Jedynka zwichnięta - opis chirurga, ale chyba do uratowania będzie. W najbliższych dniach się okaże. W każdym razie w najbliższy poniedziałek jeszcze ponowna kontrola u dentysty by ocenić, czy ząb ocalał (jest ryzyko obumarcia). 
Dzisiaj Franek kończy 2 miesiące. Rośnie zdrowo, wczoraj był pierwszy raz na spacerze w nosidełku. Jest silny, dużo leży i śpi na brzuszku, więc główkę trzyma ładnie. To nosidełko, to z przyczyn praktycznych było, bo nie miałam siły targać gondoli z czwartego piętra. Był zadowolony, nawet się zdrzemnął. Jedyne co go drażniło, to powiewy wiatru, bo bidulek wstrzymywał wtedy oddech. 
A ja cóż... Też mam gorsze dni. O godzinie ósmej wieczorem czuję się zmęczona jakby była co najmniej jedenasta. Brakuje mi siły, w ciągu dnia łapie mnie kryzys i najchętniej poszłabym wtedy spać, a tu się nie da. Kręgosłup do tego daje popalić. Niestety nie mam innej opcji, w postaci choćby babci czy cioci do pomocy, więc muszę "dać radę". Na szczęście stan ducha na tyle dobry, że mimo trudów fizycznych, jeszcze daję radę. 
Głowa rodziny też pada z nóg. Z powodu naszych wspólnych niedomagań nie ma jak porozmawiać, by chociaż na bieżąco obgadać ważne tematy. Jest tylko wymiana informacji. Liczę, że w weekend nadrobimy.
O "dolegliwościach" szarej codzienności nie będę pisać, bo nie warto. 
Jutro u Wojtusia ślubowanie pierwszoklasistów. Postaram się coś "wrzucić". Liczę, że uda mi się zrobić jakieś zdjęcia.
Pozdrawiam serdecznie zaglądających tutaj "Ludzików". :)