czwartek, 16 stycznia 2014

Taka mała migawka w temacie Hobbita

Taka mała migawka w temacie Hobbita. Ta piosenka ostatnio gra mi w uchu... :) Całej naszej rodzince w sumie gra...

Piękny utwór. Miłego słuchania.

środa, 15 stycznia 2014

Zegar

Pomyślałam sobie, że pochwalę się, co ostatnio zrobiłam do pokoju mej córki. Otóż dobrych kila lat wisiał w naszej kuchni i dobrze nam służył - zegar. Był to jeden z najtańszych ikeowskich zegarów. Tutaj można podejrzeć, o który chodzi. Tyle, że w naszym domu mamy granatowy.
Niestety ze starości tarcza zegara zeschła się i zaczęła pękać, a na górze przy godzinie dwunastej i pierwszej odstawać tak, że haczyła o wskazówki.
Przez fakt, że tak niszczał, planowaliśmy zegar wymienić. Nadarzyła się okazja, bo dostaliśmy ładny zegar ścienny od mojej siostry i szwagra.

Mam coś takiego, że jeśli rzecz nie jest popsuta i można ją jeszcze wykorzystać do czegoś, to mam opory z wyrzuceniem jej. Czuję, że to marnotrawstwo. Ten zegar, poza koszmarnie starzejącą się tarczą, mechanizm ma bez zarzutu, nie spóźnia się. Zrodził mi się w głowie pomysł, na zrobienie nowej tarczy i przeznaczenie go do pokoju dzieci. No to się do tego zegara dobrałam.;)
W sumie niewiele było potrzeba. Na tarczę użyłam starą torebkę po prezencie, cyferki - wybrane i wydrukowane z Word'a. Do tego klej magik, nożyczki, ekierka i ołówek.
Tutaj jest efekt moich poczynań.;) Jeszcze nie na docelowym miejscu. Jestem z siebie zadowolona, bo za zegar z licencjonowanym obrazkiem trzeba zapłacić przynajmniej 25 - 30 zł, i prawda jest taka, że bym takiego zegara nie kupiła. A tak, niewielkim nakładem pracy własnej jest.


A do tego najważniejsze! Córce bardzo się podoba i już mi powiedziała, że musimy kupić jeszcze jeden taki zegar i dla chłopców przerobić...

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Orszak Trzech Króli

Z Nowym Rokiem... :)
Dzisiaj świętowaliśmy Objawienie Pańskie, czyli popularnie zwane "Święto Trzech Króli". W naszej parafii po raz pierwszy został zorganizowany orszak. Od strony praktycznej całym przygotowaniem zajęli się Rycerze Kolumba, w kwestii scenariusza scenek tematem zajął się nasz wikary, ks. Krzysztof. Całość składała się z kilku scen. Pierwsza scenka rozgrywała się przy kościele, kolejne dwie w drodze, na trasie orszaku i ostatnia już przy żłóbku, który był umiejscowiony przy naszej szkole. Super inicjatywa, i doskonały sposób, by rodzinnie świętować tę uroczystość. 
Piszę o tym dlatego, że przypadło nam brać czynny udział w całej sprawie. Jeszcze w grudniu zostaliśmy zapytani, czy raczej poproszeni, by odegrać Świętą Rodzinę. Zaskoczenie było wielkie, ale jednocześnie poczuliśmy się niesamowicie wyróżnieni. Nie odmówiliśmy.:) I tak nasz Franek został małym Jezuskiem, mój małżonek Józefem, a ja Maryją. Stroje musieliśmy przygotować we własnym zakresie. Z efektów jestem zadowolona, tym bardziej, że myślę, iż stroje posłużą jeszcze nie jeden raz.
Chciałabym pochwalić się zdjęciami, lecz własnych nie posiadam. Jedynie mogę polecić to, co zamieszczone zostało w sieci, np. tutaj i jeszcze na stronie naszej parafii. Jeśli dotrą do mnie zdjęcia znajomych, to za zgodą postaram się umieścić kilka. A ze swoich to tylko wieczorną przymiarkę strojów mamy. Fotka zrobiona przez córcię.
 Przyznam, że pogoda na orszak była dziś idealna, nie można sobie wymarzyć lepszej - chociaż była totalnie niezimowa. Było słonecznie i bezwietrznie, na plusie około 12 stopni. 
Szkoda nam tylko było, że nie mogliśmy wziąć udziału całą rodzinką w tym wydarzeniu. Dwójka naszych dzieci jest chora. Gorączka, ból gardła i ogólnie złe samopoczucie. Wercia i Marcinek zostali w domu i z okna obserwowali orszak. Choróbska niestety, od czasu przed samą Wigilią, cały czas krążą po naszym domu.